Ach – co to był za tydzień! Właśnie siedzę w samolocie i wracam po pełnych szczęścia 5 dnia w Paryżu. Nie powiem -trochę się bałam, bo zbyt dużo się dzieje co chwilę – a to ktoś wjeżdża w tłum, a to próbuje się wysadzić. Ale myślę też, że to ostatni moment na takie akcje – bo z różnymi tego typu problemami terrorystycznymi będzie tylko gorzej:( Jak już o tym mowa – to jedno co zauważyłam – to telewizja kłamie. Buduje się taki obraz społeczeństwa zastraszonego – a na miejscu okazuje się – że pełno ludzi siedzi w kafejkach na ulicznych ogródkach, na eventach jest masa, tłumy oglądają wieżę Eiffela itd. Czyli ludzie żyją normalnie i właściwie oprócz tego, że są wzmożone kontrole przy wejściach do takich miejsc – to nie czuje się jakiegoś zagrożenia. Paryż żyje i dniem i nocą. A oglądać jest co – zarówno od kultowych – Luwru i Wieży – po kabaret Moulin Rouge. Rewelacyjne miejsca, każdy ma swój klimat. Do tego clubbing w nocy i miasto tętniące życiem. To był cudowny wyjazd!!!