Zabawki w moim domu to niekończąca się historia ze sprzątaniem. Sprzątam rano, po pracy i wieczorem i ja nie wiem jak one to robią – w sensie moje dzieci – ale niby sprzątają – a cały czas coś się wala pod nogami… i tak odkąd zaczęły siedzieć – aż po dzień dzisiejszy, nie mogę się pozbyć wrażenia, że są one wszędzie;) Wprowadziliśmy nawet zasadę – że jeśli wieczorem znajdziemy coś na ziemi – to znaczy że jest to śmieć i można to wyrzucić do śmieci – ale zasada dotyczyła tylko ziemi – i rzeczywiście zabawki są na wszystkich możliwych meblach, komodach, kanapie – co nie upoważnia mnie do zrobienia z tym porządku:p Druga sprawa – że mają tego po prostu za dużo i dobrze było by zrobić jakiś przegląd, żeby zmniejszyć ich ilość;) W każdym razie – zabawki są dosłownie WSZĘDZIE:)